Gospodarze EURO 2012 są znani!

Prawdopodobnie nie ma takiej osoby, która przeszłaby obojętnie nad środową wiadomością dnia, jeśli nie tygodnia, miesiąca, roku, a może i wieku! Nie ma też pewnie takiej osoby, która z własnej woli nie słuchałaby czy nie oglądałaby ogłoszenia wyników ujawniających przyszłych gospodarzy EURO w 2012 roku.

095010.jpg

Polacy, znani ze swej spontaniczności, i tym razem nie zawiedli – zebrali się wspólnie na placach, przy telebimach, by oczekiwać na ten jakże ważny werdykt. I stało się – gdy tylko Platini odrobinę wysunął tę magiczną kartkę z koperty, gdzie wystarczyło ujrzeć „P” na początku, już wszystko się wyjaśniło, nastąpił przeogromny wybuch radości. A nie była to bynajmniej radość nieuzasadniona! Pomijając fakt, iż zostaliśmy docenieni jako kraj z ogromnym potencjałem ludnościowym, powierzchniowym, kulturowym oraz z ogromnymi możliwościami rozwoju, to możemy cieszyć się wspólnie z tego, że wreszcie nastąpił impuls, który zmusi niejako władze naszego kraju na każdym szczeblu, by zadbać o wszelaki rozwój pod względem infrastruktury oraz komunikacji i transportu. Jest to nie lada wyzwanie, tym bardziej, że i tak należało się kiedyś za to zabrać, a teraz przynajmniej mamy motywację, by zdążyć poczynić wszystkie te kroki w ciągu pięciu lat. I wtedy nie będzie już przesuwania terminów, tłumaczenia, że brakowało czasu i pieniędzy – trzeba to po prostu zrobić na światowym poziomie i należycie wykorzystać daną naszemu i ukraińskiemu narodowi szansę. A nie jest to coś takiego „byle jakiego”. To, co zbudujemy przez 5 lat – nowe drogi, hotele, stadiony, nowe budynki, restauracje, parki – czyli wszystkie te atrakcje turystyczne, które mają przekonać przybywających do naszego kraju kibiców, że nie jesteśmy „Azją” i poza cywilizacją europejską – to wszystko zostanie już nam na długo, jeśli nie na zawsze. Wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego tylko Polacy zareagowali tak żywiołowo, zaś Ukraińcy nawet nie cieszyli się wspólnie tymi radosnymi chwilami? Otóż, nie było tak wcale – nasi wschodni sąsiedzi z pewnością również bardzo się ucieszyli, ale na wspólne oglądanie tamtejsze władze nie chciały się zgodzić w obawie przed tym, że mogłoby się to przerodzić w polityczną manifestację, a zwalczenie jej dałoby negatywny obraz o Ukrainie – narodzie, który za 5 lat ma ugościć kibiców z całej Europy, jeśli nie z całego świata! Dlatego darowano sobie publiczne świętowanie, ale na pewno nie prywatne. I jeszcze na koniec warto wspomnieć, że ku zdziwieniu chyba wszystkich – Węgry wspólnie z Chorwacją nie otrzymały żadnego głosu! A były zdania podzielone – wiadomo, że większość sądziła, że wygrają Włochy, ale spora grupa ludzi myślała cały czas, że wygrają właśnie Węgry z Chorwacją ze względu na większą sympatię dla tych narodów aniżeli dla Polski (jakby to sądziło się przypuszczać) oraz na dogodny klimat, urozmaiconą rzeźbę, krystalicznie czyste morze no i to, że Węgrzy zdają się żyć na wyższym poziomie niż Polska i Ukraina. Cóż, dostaliśmy ogromne wotum zaufania, i z tego należy się cieszyć. I trzeba się też cieszyć, choć po chrześcijańsku powinniśmy współczuć, iż „utarliśmy nosa” Włochom, którzy od paru dni przed ogłoszeniem oficjalnych wyników świętowali wygraną. Cóż, jak mówi słynne przysłowie: „ostatni będą pierwszymi, pierwsi ostatnimi”!
Marta Akuszewska

Authors
Top